ludzie i miejsca
Spa po hiszpańsku
24 maja 2016
0
,

Od 18 lat mieszka w Hiszpanii. Branżą SPA zajmuje się od 15. Czy polski rodowód przeszkadzał jej w zdobywaniu kolejnych szczebli kariery zawodowej? Wręcz przeciwnie – Polacy w Hiszpanii to bardzo cenni pracownicy

Rozmawiamy z Magdaleną Szaszkiewicz – menadżerem spa
w hiszpańskim luksusowym hotelu

DlaSpa: Jak byś scharakteryzowała modelowego klienta Waszego spa?

Magdalena Szaszkiewicz: Większość naszych klientów to klienci hotelowi, trudno więc mówić o przeciętnym profilu, gdyż do Hotelu Marbella Club przyjeżdżają goście z całego świata, od Ameryki po Afrykę i Rosję. Właśnie Rosjanie są ostatnio naszymi najczęstszymi bywalcami i najhojniejszymi klientami.

Nasze spa to jedno z niewielu w Europie z bezpośrednim dostępem do morza, jest położone 50 m od plaży. Tak więc jest to prawdziwe centrum talasoterapii. Nasi klienci przyjeżdżają wypocząć, chcą pięknie i młodo wyglądać, dobrze się czuć.

Co klient znajdzie w Waszej ofercie?

M. Sz.: W naszej ofercie każdy znajdzie coś dla siebie: mamy zabiegi podstawowe, poczynając od 50-minutowych masaży relaksujących i zabiegów dla cery, kilkugodzinne rytuały dla całego ciała oraz kilkudniowe, a nawet tygodniowe programy. Programy są tworzone indywidualnie dla każdego z naszych klientów po wstępnej konsultacji.

Jak wygląda rynek spa w Hiszpanii?

M. Sz.: Rynek spa w Hiszpanii bardzo się rozwinął i można znaleźć różnego typu spa właściwie na każdą kieszeń. Popularne też jest obdarowywanie bliskich zaproszeniami na wizyty albo zabiegi w spa.

Jeśli chodzi o trendy, to ciągle jest popularna tzw. turystyka zdrowotna, czyli wakacje albo nawet krótkie wypady wypoczynkowe, podczas których klienci oddają się w ręce wyspecjalizowanych terapeutów na różne zabiegi relaksacyjne albo poprawiające kondycję, często w połączeniu z treningami jogi, bieganiem itd. Zamawia się też dietetyczne posiłki, o które dba ekipa dietetyków. Drugim popularnym trendem są zabiegi wyszczuplające i poprawiające kondycję skóry. Hitem sezonu zimowego w naszym spa był w tym roku dwuipółgodzinny Rytuał Witaminy C, na który składał się zabieg na ciało zaczynający się od peelingu biologicznego, po którym nakładało się maseczkę z witaminą C, i kończący się masażem przy użyciu ujędrniającego kremu bogatego w witaminy. Rytuał kończy się zabiegiem na twarz z rewolucyjnym serum firmy Babor, bogatym w witaminę C.

Czy kryzys był odczuwalny dla branży spa w Hiszpanii?

M. Sz.: Niestety branża spa bardzo odczuła ciągle jeszcze panujący kryzys. Wizyta w tego typu obiekcie jest postrzegana jako kaprys. Hiszpan raczej nie zrezygnuje z codziennej kawy albo piwa w pobliskim barze, a z wizyty w spa jednak tak.

Z drugiej strony faktem jest, że kryzys najmniej daje się we znaki w takich spa jak nasze: ekskluzywnych i luksusowych, bazujących na klientach z różnych krajów, także tych nieogarniętych kryzysem.

Z jakimi problemami najczęściej się spotykasz jako szef luksusowego spa?

M. Sz.: Przypuszczam, że tak jak dla większości szefów jednym z najtrudniejszych aspektów jest dla mnie dobranie odpowiednich pracowników, którzy sprostaliby wymaganiom naszych klientów. Największym problemem jest znalezienie profesjonalistów władających kilkoma językami, wymagamy płynnej znajomości co najmniej dwóch języków, oprócz hiszpańskiego. Ostatnio bardzo ceniona jest znajomość rosyjskiego. Nasza ekipa jest międzynarodowa, co wynika zarówno z międzynarodowego charakteru kurortu Marbelli, jak i z tego, że Hiszpanie, mimo że to tak turystyczny kraj, nie są najlepsi w nauce obcych języków.

Co według Ciebie jest kluczem do sukcesu spa?

M. Sz.: Kluczem do sukcesu jest zapewnienie każdemu klientowi wyjątkowej atmosfery w czasie trwania całej jego wizyty: od pierwszego kontaktu, czyli rezerwacji wizyty, poprzez gwarancję jak najwyższego poziomu zabiegów aż do ostatniego „do widzenia”. Satysfakcja klienta będzie zwiększać prawdopodobieństwo jego powrotu. A to jest najlepszy dowód na sukces.

Innym kluczem do przetrwania na dynamicznym i rozwijającym się rynku spa jest zagwarantowanie niepowtarzalnego i wyjątkowego charakteru, oferowanie czegoś, czego klient nigdzie indziej nie znajdzie. W naszym wypadku bardzo nam pomogła bliskość morza i wyprofilowanie naszego spa na centrum talasoterapii.

Jak wygląda promocja Waszego spa?

M. Sz.: Jako spa, które należy do hotelu, jest ono objęte ogólnym planem marketingu. Wyspecjalizowany dział zajmuje się coraz bardziej dynamicznym pozycjonowaniem hotelu i spa na różnych portalach społecznościowych, począwszy od Facebooka, a skończywszy na specjalistycznych forach hotelarskich i spa.

Nie prowadzimy programów lojalnościowych dla klientów „niehotelowych”, gdyż jednym z naszych głównych celów jest zapewnienie intymności i spokoju wymagającym gościom hotelu. Klient hotelowy ma prawo do skorzystania z naszego spa nawet bez wstępnej rezerwacji, dlatego (prawie) zawsze mamy możliwość zaoferowania zabiegu tego samego dnia. Byłoby bardzo trudno pogodzić te wymagania i obsługę członków programu lojalnościowego. Nasze spa jest nastawione raczej na oferowanie ekskluzywnych zabiegów. Przed zbiegiem i po nim nasi klienci są zapraszani do korzystania z basenu z wodą morską wyposażonego w różne bicze wodne, sauny fińskiej i parowej, sal relaksu, zapraszamy również na herbatki ziołowe. Nasze instalacje nie są aż tak duże, żeby móc zagwarantować intymność dużej liczbie klientów korzystających tylko z basenu.

Gości spoza hotelu zapraszamy do korzystania z naszego spa raczej w zimie, kiedy obłożenie hotelu jest niższe. Mamy też stałych klientów, którzy kiedyś byli regularnymi gośćmi hotelu, a potem zdecydowali się na własną rezydencję w Marbelli. Nadal korzystają z restauracji hotelowych, pola golfowego, kortów tenisowych, no i spa. Traktujemy ich jak gości hotelowych.

Klienci Waszego spa to osoby różnych narodowości. Czy masz jakieś refleksje dotyczące cech charakterystycznych dla różnych nacji?

M. Sz.: To prawda, że są pewne cechy narodowościowe charakteryzujące naszych klientów. Trudno byłoby mi wymienić wszystkie narodowości, gdyż – jak wspomniałam – mamy gości z całego świata. Najtrudniej byłoby mi mówić o Polakach, pamiętam tylko dwie albo trzy wizyty Polaków. Zaliczyłabym ich do klientów wymagających, ale wdzięcznych. Prawdopodobnie najwięcej problemów sprawiają nam klienci z krajów arabskich i z Maroka ze względu na brak punktualności, bardzo ważnej dla codziennego funkcjonowania spa. Ale trzeba też wspomnieć, że są to najhojniejsi klienci, jeśli chodzi o napiwki. Amerykanie i Rosjanie są o tyle kłopotliwi, że trudno im zrozumieć nasze prośby o respektowanie ciszy, zazwyczaj przychodzą w towarzystwie i zachowują się bardzo głośno. Jednymi z najbardziej wymagających klientów są Holendrzy, Belgowie i Austriacy. Anglicy mają bardzo dużą kulturę spa, dokładnie wiedzą, czego chcą, ale też od nich i od Amerykanów mamy najwięcej zażaleń, nie zawsze słusznych.

Prawdopodobnie Niemcy i Skandynawowie to nasi najspokojniejsi klienci, a Włosi, Portugalczycy i Meksykanie najsympatyczniejsi.

Jak będzie zmieniał się rynek spa w przyszłości?

M. Sz.: W Hiszpanii coraz popularniejsze są ośrodki mieszane – sport i spa. Nowoczesne osiedla, niekoniecznie luksusowe, wyposaża się w tego typu ośrodki i wprowadza programy fidelizacyjne dla mieszkańców z dostępem do spa i siłowni, często z basenem i kortami squasha albo tenisowymi. Świat spa wkrada się w codzienne życie mieszkańców. Myślę, że to jest właśnie przyszłość spa.

Rozmawiała Anna Michnikowska

About author

IMG_7311n kopia

Social spa

Read more
AlpenthermeDämmerungsWinterPan02 komp

Dolina Gastein – SPA z historią

Read more
1a

Sztuka inwestycji

Read more

There are 0 comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *